Hip Hip hurreyyy!!!
Myślę, że na samym początku można napisać słownik naszej pajęczyny. Co znaczy według ciebie i według mnie:P Jeszcze się okaże, że tak naprawdę każda z nas rozumie wszystko po swojemu, ha!
Moja wersja słownika:
Sponczbob - to ja i ty. Czasem jedna z nas, a czasami obie. Myślę, że jest to lepsza strona nas - radosna, żywa i życzliwa. Trzeba się cieszyć, kiedy ją spotykamy.
Patryk - to ta gorsza strona. Jako, że jest kaleką i stara się żyć jakby nie był, jest wszystkim, czego my się boimy. Jest także gorszym alter ego, o czym ostatnio się przekonałyśmy.
Mucha - najczęstszy sposób nazywania siebie nawzajem. To też ostatnimi czasami sponczbob "wszedł na salony", a mucha lata gdzieś, jak bezpański pies.
Pająk - rzadziej używana przez nas nazwa. Być może z powodu naturalnego obrzydzenia do tego gatunku.
Pajęczyna - nasza przyjaźń. Może to być także dom, czy odpoczynek.
Czekoladowy wybuch - powracając do genezy powiedzenia, muszę przywołać pewną historie, która działa się dobre kilka lat temu. Język polski. Ja , ty i torebeczka z czekoladowymi cukiereczkami. Nie mogłam się powstrzymać. Zamiast naturalnie otworzyć tak , jak na młodą pannę przystało - pierdut ino raz i pękła. Tak pękła, że o dyskrecji zapomnij. Sama wiesz. Pierwsze słowa po wybuchu musiały brzmieć - Czekoladowy wybuch.
Kulfon - gorsza wersja nas. Powiedziałabym - niezdara?
synchron - to to, czego nie mamy z innymi. To ta nić.. pajęczynka.
Drzewo (człowiek drzewo) - Człowiek nic nierobiący, człowiek bez chęci do życia, motywacji.
A u ciebie jak nasz słownik przyjaźni by wyglądał?
Na mnie już czas.
Olo


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz